Janusz Owsiany – wystawa rzeźb LOTY, NIELOTY

Spread the love

Wywiad

Z Januszem Owsianym rozmawia Magdalena Hylak

Czy pamiętasz ten moment w swoim życiu, w którym odkryłeś, że to
właśnie rzeźba będzie tym, czym chcesz się zajmować, Twoim sposobem wypowiadania się? 

W wieku chyba 12 lat wpadł mi w ręce podręcznik do plastyki, w którym zobaczyłem reprodukcję ołtarza Wita Stwosza. To ona obudziła we mnie myśl, że będę kiedyś rzeźbił. 

Czy pamiętasz swoją  pierwszą rzeźbę?

Pierwsze dziecięce i  młodzieńcze próby były to niewielkie formy w drewnie lipowym, które wykonywałem bardziej wiedziony intuicją, niż wiedzą. Dzisiaj wspominam je z pewnym rozrzewnieniem i uśmiechem na twarzy. 

 Tematy Twoich prac są zwykle tematami „otwartymi”, uniwersalnymi, pozostawiającymi sporą przestrzeń do wyobraźni. Jakie  motywy, symbole drążą Cię na tyle, aby je eksploatować twórczo?

Nieprzemijającym tematem moich prac jest człowiek. Człowiek jako pielgrzym, jako istota poszukująca, rozważająca swój sens bytu w świecie, podróżująca w wymiarze  realnym i metafizycznym. Również jako istota związana z naturą, a jednocześnie odrębna. Kolejnym tematem jest natura, przyroda, jej uroda i magia. Mam poczucie, że tematy tak rozległe, niedookreślone pozwalają na swobodniejsze poruszanie się w środkach wyrazu, jako niedosłownych, niedokończonych. A więc takich, w których widz, odbiorca będzie mógł dopowiedzieć sobie własny sens. 

W Twojej twórczości pojawia się motyw pielgrzyma,
jako uniwersalny symbol drogi człowieka przez życie. Czy mógłbyś
rozwinąć ten temat  i opowiedzieć o nim więcej? 

Powstał cały cykl prac, który zatytułowałem „Pielgrzymi”. Są to rzeźby współczesne, wykonane z drewna, symbolizujące, jak powiedziałaś, drogę człowieka, bardzo szeroko rozumianą. Drogę nie tylko przez życie, ale i przez pytania, które sobie zadaje, przez własny rozwój. 

Generalizując, inspiracją w tworzeniu jest dla mnie temat człowieka i jego odwiecznych pytań nad sensem istnienia, zmagania się z przemijaniem. Powstały też inne cykle pokrewne tym zagadnieniom, takie jak: „Kobieta i mężczyzna”, „Rzeźbione ogniem”, „Eco”, „Prehistoria”,  „Uskrzydleni” , „Jestem”.

Wystawa, którą obecnie prezentujesz nosi tytuł „Loty nie loty”.

Wystawa odnosi się do  otaczającej nas natury, stąd  inspiracją do niej stały się ptaki. Oczywiście wątek, który musiał się również pojawić to ludzkie przemieszczanie się w świecie, pokonywanie niezmierzonych odległości przy świadomości ograniczeń, jakie niesie ze sobą ludzka egzystencja i krótki czas, jaki został nam do tego przeznaczony. 

 Tak więc lotne ptaki ze swą beztroską lekkością i ludzkie nieloty obciążone odwiecznym ciężarem świadomego istnienia współegzystować będą w tej prezentacji. 

Pracujesz w różnych materiałach. Czy to tworzywo jest przez Ciebie
dostosowywane do tematu pracy, czy też czasem jest tak, że materiał z
racji swych właściwości nasuwa ów temat zgodnie z powiedzeniem, że rzeźba jest w nim już ukryta, trzeba tylko zdjąć niepotrzebną warstwę? 

Słusznie zauważasz, że materia niejednokrotnie prowokuje temat. Każdy materiał trafiając do mojej pracowni w pewien sposób otrzymuje szansę na drugie życie. Między innymi stare lemiesze, które niegdyś orały ziemię i wysłużone trafiły na złom, w moich rękach zmieniają swoje kształty i formę otrzymując nowy kształt i znaczenie.

Czasami,  kiedy szukam pomysłu, bryła materii sama mi go nasuwa. Czasem jakiś element sugeruje myśl, aby wykorzystać świadomie przypadek w sztuce.  Lemiesze są świetnym na to przykładem. W Hiszpanii, na Majorce powstała praca „Uskrzydlony człowiek” z cyklu „Pielgrzymi”, wykonana z lemieszy, gdzie właśnie ten przypadek stał się składową procesu twórczego. 

Takim wyjątkowym, unikatowym materiałem rzeźbiarskim jest czarny
dąb. W czym ta wyjątkowość się objawia?

Czarny dąb, zwany też „polskim hebanem” to drewno odnalezione na terenie bagien i rozlewisk. Jego wiek szacuje się od kilkuset, do kilku tysięcy lat. Im dłuższy czas leżakowania w warunkach wodnych, tym barwa dębu staje się ciemniejsza. Najstarsze czarne dęby mają barwę granatu, przez czerń, aż do szarości – kiedy drewno jest młodsze. Przed rozpoczęciem pracy nad tym niezwykle trudnym materiałem, drewno musi „leżakować” około 10 lat w piasku, by osiągnąć odpowiednie właściwości. Tak więc wybór tego właśnie surowca nie jest przypadkowy. Czarny dąb zawiera w sobie już ciężar czasu, ma swoją historię, jest podskórnym przekazem zawartym w materii, którego uzupełnieniem jest myśl i koncepcja artystyczna. Charakter dębu  ściśle koreluje z przekazem twórcy. Jest to zatem wybór bardzo świadomy. 

Skoro jesteśmy przy drewnie, twoją unikatową techniką jest „rzeźbione ogniem”. Na czym ono polega? 

Drewno trafia do kuźni, gdzie w kontrolowany sposób powierzchnia jest obrobiona rozżarzonym węglem i palnikiem. Powoduje to osiągnięcie specyficznej struktury na drewnie. Tak przygotowane drewno połączone z przekutym metalem daje efekt kontrastu, w którym ciepło potraktowanego ogniem drewna podbija efekt metalu i odwrotnie. 

Rozumiem, że wszystkie te techniki odnajdziemy w pracach aktualnej wystawy? 

Tak, będzie można zapoznać się zarówno z czarnym dębem, jak i ogniem rzeźbionymi elementami w drewnie, a także rzeźbą z białego piaskowca i mniejszymi formami z kutej stali.  Postaci ludzkie ujęte w schematycznej, bliskiej abstrakcji formie w towarzystwie ptaków, opracowane w różnych materiałach rzeźbiarskich. 

Jakie znaczenie według Ciebie  ma materiał dla wypowiedzi twórczej?

 Można powiedzieć, że fundamentalne. Przykładem  jest właśnie wspomniany wcześniej czarny dąb, którego zarówno charakter, jak i obróbka wymagająca czasu jest ściśle powiązana z myślą zawartą w dziele. Jest to materiał wyposażony w przekaz, jakim jest czas. W sposób żywy go symbolizuje. Również piaskowiec ze swoją higroskopijną strukturą, różną ziarnistością poprowadzony dłutem daje całe spectrum faktur, od surowej chropowatości, do subtelnej gładkości. Łącząc kamień z metalem, drewnem lub szkłem osiągnąć można bardzo różnorodne efekty. 

Każdy z tych materiałów przemawia swoim językiem indywidualnej materii. 

Jaki wpływ na Twoją twórczość mają Twoje spotkania z ludźmi?

Plenery, sympozja, spotkania twórcze  to chyba najważniejsze dla mnie spotkania, w których ma miejsce intensywna wymiana myśli, doświadczeń artystycznych, inspiracje sztuką innych, uczenie się od innych artystów. 

Sam jestem trochę pielgrzymem ze swojego cyklu, dużo podróżuję po Polsce i za granicą.  Spotykam się z artystami z różnych dziedzin, także muzykami. We wszystkich tych miejscach, które zaowocowały twórczo wystawami i poważnymi realizacjami bardzo ważny jest tak zwany  „czynnik ludzki” sprzyjający rozwojowi artysty. Warunki, jakie zostały tam zapewnione pozwoliły na pewien komfort tworzenia i komfort bytu. Szacunek dla artysty, dla pracy twórczej, docenienie go, są  niezwykle ważne, a nie zawsze niestety występują.   

Świetnie pracowało mi się w Hiszpanii na Majorce, gdzie miałem dwie wystawy indywidualne, w Niemczech w czasie sympozjum metalurgicznego zrealizowałem   monumentalne formy o wysokości 5 metrów, ważące po kilka ton. Również miło pod tym względem wspominam Szwecję, w której pracowałem nad polodowcowymi otoczakami. Wszędzie tam ludzie tworzyli bardzo sprzyjającą atmosferę, również organizacyjnie, co ma znaczenie przy tak specyficznej pracy jak praca rzeźbiarza. 

W Chociemyśli, gdzie mieszkasz i tworzysz otoczony jesteś
malowniczym parkiem rzeźb – nie tylko swoich, które „żyją” między
jabłoniami. Opowiedz, jak powstawało to miejsce, czym jest obecnie dla
Ciebie i Twoich przyjaciół – artystów.

Wyjeżdżając na różnego rodzaju plenery doszedłem do wniosku, że miejsce, w którym mieszkam można wykorzystać również do organizacji takiego spotkania. Był to rok 1991, pierwsze otwarte warsztaty plenerowe,  na które przyjechali artyści, głównie studenci z Wrocławia, Poznania i Gdańska. Po pewnym czasie warsztaty przerodziły się w Międzynarodowe Spotkania Twórcze – zaproszeni zostali goście z Ukrainy, Niemiec, Czech, Słowacji. Spotkania te odbywają do dziś. Przez ten czas artyści pozostawiali niektóre swoje prace, wykonane najczęściej w kamieniu, instalacje z drewna, metalu. Większość z nich przetrwała i tworzy park rzeźb, na tyle malowniczy, że przez niektórych nazywany Zaczarowanym Ogrodem. Jest to obecnie miejsce spotkań nie tylko artystów rzeźbiarzy, ale też malarzy, muzyków, pisarzy, poetów. Odbywają się tam plenery, koncerty, warsztaty, wieczory poezji, a także swobodne spotkania artystów, którzy mogą wymienić się doświadczeniami i przyjemnie spędzić czas. 

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w dalszej pracy twórczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *